SportGURU – sklepy stacjonarne i online dla biegaczy i triathlonistów, serwis online z recenzje sprzętu, największy wybór butów biegowych, odzieży biegowej, sprzętu triathlonowego, rowerów, treningi dla biegaczy i triathlonistów

BIEGANIE | TRIATHLON | ROWERY

UTMB 2016 – GURU relacja z dystansu CCC oczami naszego kierownika

cof

 Wtorek to nasz pierwszy dzień w Chamonix, po dwudniowej podróży z Polski i mocno przespanej nocy budzimy się w samym centrum alpejskiego kurortu. Mieszkanie, w którym nocujemy przy Avenue Michel Croz ma około 30m2 i jedno balkonowe okno – którym otwieramy widok na jednokierunkową uliczkę i dwupiętrową kamienicę, za którą rysuję się masyw najwyższej góry Europy – Mont Blanc.

W powietrzu unosi się zapach świeżo wypiekanego pieczywa oraz bogaty bukiet zapachów kuchni pobliskich restauracji. Mieszkamy na 1 piętrze 3 piętrowego budynku i wychylając się przez balkon bez problemu możemy zobaczyć zawartość talerzy siedzących w restauracyjnych ogródkach turystów – tu trzeba przyznać, że taki widok mocno rozgrzewa i tak już niemałe apatyty. Śniadanie jemy na balkonie, cały czas patrząc na masyw najwyższej góry Europy. Wzrokiem badamy wszystkie otaczające nas góry, gdy mija głód dobiegający z żołądka zaczyna pukać ten z chęcią zmiany perspektywy, a w szczególności na taką, która miejsce naszego śniadania pomniejszy do wielkości główki od igły.

cof

zdj. Paulina Olszak

4 godziny później, 7km marszu od balkonu i ponad 1000m wyżej drugi głód zostaje zaspokojony. Schronisko Refuge Bellachat na wysokości 2150m uraczyło nas litrową wodą w cenie 6 Euro, darmową toaletą i jedną z najpiękniejszych panoram w Alpach, tu przydają się lekcje przyrody z podstawówki, a dokładniej podział pięter górskich: podgórze, regiel dolny, regiel górny, kosodrzewina, hale, turnie i wieczny śnieg. Każde z pięter rysuje się przed nami jak pociągnięte od linijki. Magia rozmiaru zjawiska tkwi w tym, że konieczne jest skupienie się tylko na jednym wybranym piętrze, ponieważ próba ogarnięcia wzrokiem pełnej perspektywy masywu kończy się zawrotem głowy i wrażeniem oczopląsu – prawie 4km w pionie robi swoje. Dla mnie widok o tyle ważny, że za trzy dni stanę po drugiej – włoskiej stronie gdzie tą samą górę nazywają Monte Bianco(Biała Góra), a dokładniej w Courmayeur i o 9:15 w piątek rano wystartuję na 101km trasę CCC (Courmayeur, Champex, Chamonix). Upajam się alpejskim powietrzem, widokiem i myślą nadciągającej przygody. Czas zbiegać na dół i poznać dokładniej pierwszą stolicę zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zbiegając mijam starszych wiekiem francuskich turystów, którzy na mój widok przecierają ze zdumnienia  oczy, a przewodnik wycieczki wyglądający na najstarszego z towarzystwa komentuje prędkość, z którą pokonuję kamienne uskoki ,,u lala teżewu’’ – dobrze wiem, że na tym zbiegu byłem opóźnionym TLK, ale miłe słowa dodają energii, przyspieszam kroku i po 40 minutach jestem w samym centrum miasta.

 

cof

zdj. Paulina Olszak

Chamonix, rejon: Owernia-Rodan-Alpy, wysokość: 1050m npm. ludność: 9701 osób, średnia ilość turystów rocznie: ok 5mln. Koszt 50m2 mieszkania – ok, 2 mln zł, natomiast dobre wino zaczyna się od 10zł

To tu swój początek miały zimowe igrzyska olimpijskie, w 1924r. miasto zamieniło się w arenę zmagań sportowców z całego świata. Do dziś historia tych igrzysk jest w mieście żywa, a koła olimpijskie witają wszystkich gości na pierwszym wjazdowym rondzie. Duch sportu wyczuwalny jest na każdym kroku: pełnowymiarowy stadion lekkoatletyczny, basen olimpijski, pola golfowe, rafting, skydaiving, stoki narciarskie, skocznia narciarska, wspinaczka i inne sporty wysokogórskie,  kolarstwo górskie i szosowe i oczywiście to czym całe miasto żyje pod koniec sierpnia czyli ultra górskie bieganie. Ultra Trail du Mont Blanc magią liczb przyciąga biegaczy z całego świata, na każdym dystansie od 53km do 290km znajdziemy ekipy i zawodników z najdalszych zakamarków globu. Liczne ekipy przyjeżdżają między innymi z Australii, USA, krajów Ameryki Południowej, jeszcze liczniejsze z Azji. Nie ma tu biegaczy bez doświadczenia w biegach górskich, każdy przyjeżdżający i startujący musi udowodnić podczas rejestracji swoją biegową historię, a dokładniej zebrać wymaganą dla określonego biegu sumę punktów UTMB, nikomu na miejscu znaczenia tych punktów tłumaczyć nie trzeba. Na każdym kroku spotyka się bilbordy albo panele informacyjne odnośnie biegów, monumentalna meta usytuowana na Place de l’Église przy kościele św. Michała jest tłem dla fotografów i miejscem zbiórek biegaczy. Wydawanie pakietów na biegi oraz weryfikacja sprzętu obowiązkowego odbywa się w Centre Sportif Richard Bozon, również tam można wykupić dodatkowe opcje jak np. smsy do bliskich z informacją o wbiegnięciu na każdy punkt kontrolny z czasem biegu oraz przewidywanym czasie na mecie. Weryfikacja sprzętu odbywa się wyrywkowo na podstawie losowania 4 z kilkunastu pozycji obowiązkowych – to ułatwia pracę wolontariuszom i mocno przyspiesza sam proces, jeszcze tylko oficjalna koszulka i  kolorowa opaska z nazwą biegu, w moim przypadku zielona z 3 razy C, po odebraniu pakietu zaczyna się odliczanie czasu do startu – u mnie zostało jeszcze 38 godzin.

cof

zdj. Paulina Olszak

Piątek 26.08.16 – start CCC

Budzik dzwoni o 5:10 – wstajemy bez drzemki. Szybka kawa i prysznic. Sprawdzenie sprzętu, uzupełnienie bidonów, chwila oddechu i czas ruszać w stronę stacji autobusowej, z której busami zostaniemy przetransportowani z Chamonix do Courmayeur. Cała podróż zajmuje około 30 minut, z czego ponad 10 minut jazdy tunelem pod Mont Blanc. Tu czas żeby uspokoić myśli, zamknąć oczy i jeszcze raz przeanalizować taktykę na najbliższe godziny. Dla niektórych to doskonała okazja na szybką drzemkę. Bus dowozi nas do Centro Servizi Courmayeur gdzie spędzamy następną godzinę leżąc na ziemi w korytarzu wejściowym – tak samo robią wszyscy zgromadzeni na miejscu zawodnicy. Chwilę po ósmej rano wstajemy i ruszamy w kierunku Viale Monte Bianco gdzie czeka nas start biegu. Na miejscu są już setki gotowych biegaczy, rodzin i osób towarzyszących. W powietrzu czuć zapach rozgrzewających maści, w tym samym powietrzu tylko kilka metrów wyżej latają drony filmujące całe zamieszanie. Trochę osób uskutecznia rozgrzewkę, zdecydowana większość powoli ustawia się w swoich strefach startowych – podział zawodników według wcześniej zadeklarowanego czasu na mecie. Trzy strefy i 1900 biegaczy, ostatnie minuty do startu, a później pierwsza, druga i trzecia fala ruszają kolejno 15 minut po sobie. Razem z Cyprianem startujemy z drugiego sektora.

cof

zdj. Paulina Olszak

Początek to kręte asfaltowe uliczki Courmayer, następnie wejście na szlak i początek podejścia na Tête de la Tronche, 10 km trasy i ok. 1400m w górę. Temperatura rośnie z minuty na minutę i koło 12.00 na szczycie (2581m) osiąga już 32 stopnie Celcjusza. Trasa wiedzie stromym zboczem, temperatura zrobiła swoje przez kilka dni poprzedzających wyścig i szlaki z utwardzonych stały się lekko piaszczyste, więc każdy krok podnosi w powietrze tuman kurzu, oddycha się ciężej, na szczycie stoją wolontariusze – tu miejsce ma pierwszy pomiar czas, jest też przygotowany przez organizatorów z uwagi na upał dodatkowy punkt z wodą. Następne 5km to dość stromy zbieg granią i doskonała okazja żeby rzucić okiem na czterotysięczniki po drugiej stronie doliny: Dente del Gigante (4013m), Aiguille de Rochefort (4001m), Grandes Jorasses (4208m).

Zrzut ekranu 2016-09-01 o 16.50.22                                      zdj. materiały prasowe UTMB

Na 17km jest pierwszy duży punkt odżywczy, poza wodą dla biegaczy jest cola i izotonik, do jedzenia natomiast: słodkie przegryzki i krakersy. Na punkcie jest również zbiornik z zimną wodą i gąbkami, którymi można schłodzić sobie głowę, kark i w szczególności mięsienie czworogłowe uda. Upał na tym odcinku staje się nie do zniesienia, 3 km dalej na zboczu widać jego pierwszą ofiarę, młody francuz leży na boku przykryty kurtką, Obok stoi dwóch biegaczy, którzy dają znać, że odpowiednie służby zostały już poinformowane i bez wyrzutów mogę ruszać dalej bo oni z nim zostaną. Niecały kilometr dalej mijam dwójkę sanitariuszy, którzy biegną w przeciwnym do mnie kierunku, 10 minut później słyszę za sobą helikopter, z oddali widzę, że jest dokładnie w tym punkcie gdzie francuz.

14080044_10207007964653934_8806376406221924021_n                                      zdj. Paulina Olszak – chwila przed startem

 Do następnego punktu Arnouvaz na 27km prowadzi głownie piaszczysty zbieg, słychać pierwsze dłuższe wymiany zdań między zawodnikami, jest chwila na złapanie głębszego oddechu i nabrania sił na następne wymagające wzniesienie. Po punkcie zaczyna się podejście, drugie po którym suma wzniesień na dystansie przekroczy 2700m. Tu miejsce ma weryfikacja przygotowania górskiego – znowu mniej tlenu, punkt rozpoczynający wejście mieści się na wysokości 1771, szczyt  podejścia Grand col Ferret na 2571m, po około 200-300m od wspinaczki pierwsi biegacze szukają miejsca na odpoczynek, dolina gromadzi dla nich ciepło – termometr wskazuje 34 stopnie. Zdecydowana większość zawodników napiera jednak cały czas do góry, 90% z nich używa do pomocy kijów. Mordercze podejście kończy skromny punkt na szczycie i wspaniałe widoki. Najwspanialszy to ten z drogami oplatającymi następne wzgórza – dla biegaczy to też chwila na złapanie głębszego oddechu – teraz trasa będzie prowadzić w dół. Tu spokojnie można biec choć końcówka zbiegu zmienia się w skalisty bardziej techniczny odcinek. Dla mnie jest to miejsce jedynego podczas biegu upadku – na szczęście niegroźnego.

 Zrzut ekranu 2016-09-01 o 17.00.47                                      zdj. materiały prasowe UTMB

42km i punkt La Fouly, godzina: 16:56, Szwajcaria. Jeden z największych punktów na trasie, czyli ogromny namiot z pełnym bufetem to miejsce przypominające zaplecze pola bitwy. Na ziemi leżą ludzie, wielu potrzebuje pomocy lekarzy, niektórzy są już na noszach, z kilku miejsc sali słychać głośne wymioty. Dystans zaczyna zbierać żniwo. W bufecie pojawiają się ciepłe posiłki, które mimo ciągle utrzymującego się upału zyskują swoje grono fanów – w tym mnie – od ponad 10km żołądek nie współpracuje, zaczyna więc brakować energii do dalszej rywalizacji. Ciepła herbata i zupa robią swoje, można ruszać dalej. Do 52km prowadzi teraz w miarę łagodny zbieg przeplatany krótkimi stromymi podejściami – jest czas żeby porozmawiać z zawodnikami i popodziwiać alpejską przyrodę w dolinie La Drance de Ferret. Mija pierwsza lżejsza połowa trasy, słońce chowa się za górami i zaczyna się ponad 400m mocnego podejście do Champex-Lac.

Champex-Lac, 56km, godzina: 19:29. Największy i najbardziej rozbudowany punkt położony na wysokości 1465m. Jedno z 3 miejsc, w których możemy skorzystać z pomocy osób bliskich, które wcześniej otrzymają od nas dedykowany voucher z naszym imieniem i nazwiskiem. Weryfikacja osoby bliskiej jest dokładna i wejście do strefy pomocy możliwe jest tylko po sprawdzeniu przez organizatora czy zawodnik, któremu ma zostać udzielona pomoc wbiegł już do tego punktu. Poza pełnym bufetem i pomocą medyczną jest tu także miejsce na odpoczynek/sen. Z relacji osoby, która na punkcie była jeszcze przez godzinę po moim pobycie wiem, że Champex-Lac był miejscem kluczowym w podejmowaniu decyzji o rezygnacji z dalszej rywalizacji. Tu też o końcu swojej przygody z CCC zadecydował Cyprian. Ciepła zupa i herbata + cola znowu stawiają mnie na nogi i ruszam w stronę następnego punktu w Triencie.

Zrzut ekranu 2016-09-01 o 17.01.25                                         zdj. materiały prasowe UTMB

Na początku droga prowadzi wzdłuż malowniczo położonego jeziora Champex, następnie lekkim kamienistym zbiegiem docieramy do pierwszego z trzech stromych podejść, które zostały do zdobycia. Prawie 700m wspinaczki, tutaj zdecydowana większość biegaczy używa już czołówek, w leśnym terenie nie widać już nic, natomiast wyżej na halach widać gwiaździste niebo. Szczyt wzniesienia to około 2050m, następnie zostaje ok. 6km bardzo technicznego skalistego zbiegu do Trientu. Daleko w dolinach widać światła oddalonych miast, temperatura powietrza szybko spada, skóra po całym dniu nagrzania zaczyna czuć przyjemne powiewy chłodu.

Trient, 72km, godzina 22:50. Punkt położony w środku miasta na wysokości 1300m, w którym bardzo dużo kibiców przyjechało wspierać zawodników, coraz bliżej również do Chamonix – samochodem paręnaście minut jazdy. Po stromym zbiegu jest miejsce żeby rozprostować nogi, uzupełnić bidony i zjeść coś pożywnego. Coraz więcej osób siada na dłużej żeby zebrać siłę na następne podejście. Tym razem nie będzie już chwili żeby się rozbiegać, droga do Vallorcine to 11km, właściwie równo podzielona na pół, najpierw ostro w górę, potem równie ostro w dół. Niektórzy biegacz zakładają na siebie drugą warstwę odzieży z długim rękawem, jednak zdecydowana większość jest jeszcze mocno rozgrzana po całym dniu biegu i rusza dalej na trasę.

Na podejściu co chwile następują zmiany na prowadzeniu małych grupek, dość często osoby z ogonów stają na przerwę. Niektórzy muszą złapać chwilę oddechu stając na dłużej lub siadając na kamieniu – dystans w nogach i suma przewyższeń robią swoje. Podejście jest bardzo strome od początku do końca i znów trzeba wejść na wysokość ponad 2000m. Zbieg od  Vallocrine to niemal kopia zbiegu do Treintu – stromo i kamieniście, techniczny odcinek zostaje w mięśniach już do końca wyścigu.

Zrzut ekranu 2016-09-01 o 17.07.47                                      zrzut z panelu na stronie z relacją live – dostępny dla każdego

Vallocrine, 83km. godzina: 01:56 Francja. Ostatni duży punkt z pełnym bufetem i pomocą medyczną, do mety 18km, wszyscy zbierają siły na decydujące starcie, Ci co brali udział w poprzednich edycjach i wiedzą co ich czeka, uprzedzają debiutantów aby na tym odcinku szczególnie uważali.
W bufecie tak jak w poprzednich jest: dużo coli, dużo słodkich przekąsek, herbata, śliwki, sery regionalne, krakersy, banany, pomarańcze, sól w saszetkach, ciepła zupa z makaronem, woda z gazem i bez. Wolontariusze dużo się uśmiechają, zagadują i podnoszą na duchu zmęczonych zawodników – to już ostatnie podejście, a później w dół mówią. Czas ruszać.

Pierwsze 3km trasy prowadzą dołem przełęczy Col des Montets, od pobliskiego potoku czuć przeszywający alpejski chłód, jednak u podnóża Aiguille de Mesure trasa z szutrowej autostardy zmienia się w wąską ścieżynkę, potok zostaje daleko w tyle, a intensywność wspinaczki mocno dogrzewa mięśnie. Wspinaczka jest wymagająca, tym bardziej dla biegaczy, którzy w nogach mają już ponad 86km. Na niektórych fragmentach do wejścia trzeba również używać rąk. Całe mroczne wzgórze przecina sznur rozpalonych świateł czołówek. Widok poruszających się świateł robi niesamowite wrażenie. Podejście zajmuje przeciętnie koło godziny i zabiera zgromadzone siły na końcowe kilometry. Szczyt wspinaczki osiągamy koło 2100m. Teraz czeka kilka kilometrów skalistej technicznej ścieżki, która doprowadza startujących do ostatniego punktu pomiaru czasu La Frégé na wysokości 1863m. Do mety zostaje 8 km zbiegu, zbiegu technicznego kamienistego, z odcinkiem stoku narciarskiego. W sumie ponad 800m w dół aż do samego Chamonix, gdzie czekają setki wiwatujących kibiców i upragniona meta na Place de l’Église. Ostatni kręty 101 kilometr trasy to prawdziwy popis dopingu kibiców, którzy z każdej strony starają się wyrazić podziw za włożony wysiłek dla każdego finishera. Ostatnie 100 metrów i upragniona meta. Każdy ma swoją chwilę na radość i pamiątkowe zdjęcie. Nikt nikogo nie pogania, to chwila dla Ciebie i Twoich bliskich. Na sam koniec każdy finisher dostaje odpowiednią kamizelkę zamiast medalu i może udać się na zasłużony odpoczynek.

meta                                      zdj. Joanna Mozgawa

UTMB ma miano jednego najbardziej kultowych biegów ultra górskich na świecie. Podkreśla to podporządkowanie przyznawanych za inne ukończone biegi punktów mianem punktów UTMB. Festiwal składający się z 5 dystansów ultra: PTL, TDS, OCC, CCC i UTMB przyciąga biegaczy z całego świata. Przyjeżdżają zawodowcy rywalizujący o najwyższe laury i amatorzy chcący sprawdzić granice swojej wytrzymałości. Organizacja imprezy stoi na bardzo wysokim poziomie, a atmosfera i podniosła meta w Chamonix na długo zostają w pamięci.

utmb1

UTMB: CCC 2016
Dystans: 101km
Wystartowało: ok. 2100 biegaczy
Ukończyło: 1386 biegaczy
Suma wzniesień: 6100m
Suma zejść: 6230m
Relacja: Łukasz Brykczyński msc.550 czas: 22h:06m:29s

To enjoy living to the fullest it is substantial to be wholesome. How can remedies help up? To order remedies online from a reputable web-site is safe. There are hundreds of safe internet pharmacies that will offer legitimate discounts. Variant drugs are used to treat respiratory infections, other ones to resolve other diseases. Fairly, you have to check with your pharmacist to see whether one of these drugs is a safe choice for you. Many individuals think about Cialis Commercials. Perhaps you know about Cialis Commercial Many think the efficacy of Cialis is well documented. Sexual heartiness disfunction can ordinarily indicate health problems elsewhere. Sometimes men who take recreational drugs like cocaine find it inconvenient to maintain an erection and turn to erectile disfunction remedies for a temporary solution. One way to resolve sexual dysfunction is to make some ordinary lifestyle changes, another is medication. Counseling may be good. Sometimes medical conditions or other medications may interact with Cialis. Throw away any curing that is no longer needed. For instance the liquid medicines ideally must be kept in the refrigerator, but also may be stored at room temperature.

Komentarze

Autor