SportGURU – sklepy stacjonarne i online dla biegaczy i triathlonistów, serwis online z recenzje sprzętu, największy wybór butów biegowych, odzieży biegowej, sprzętu triathlonowego, rowerów, treningi dla biegaczy i triathlonistów

BIEGANIE | TRIATHLON | ROWERY

Spotkanie z tym, któremu Kanał La Manche wpław nie straszny. Sebastian Karaś w Sport GURU

12003277_1627398697524489_3646495026836254585_n

Spotkanie z tym, któremu Kanał La Manche wpław nie straszny. Ten który pobił rekord Polski.
Sebastian Karaś w Sport GURU.
Zaledwie dwa tygodnie po tym wyczynie Sebastian będzie naszym gościem.
Zapraszamy 6.10 o 19.00 do Sport GURU na Gocławiu – Meissnera 1/3

Poniżej przedsmak tego o czym będziemy rozmawiać z Sebastianem i Damianem z ekipy wspierającej – opis z pierwszej ręki – do tej pory dostępny tylko na profilu wydarzenia na Fb.
Link do wydarzenia TUTAJ

Dotarłem do domu, emocje już opadły więc postanowiłem dokładnie opisać całą przeprawę.

W dniu podjęcia próby wstałem o 1:30 w nocy aby wyrobić się na start, który odbył się o godzinie 4 nad ranem.

11951953_1627397510857941_9052987544612075697_n
Jak zasypiałem myślałem o tym jak bardzo będzie mi zimno. Czułem ,że mój organizm szykuje się na ciężki wyścig. Podświadomie już zaczął się bronić. Miałem podwyższoną temperaturę ciała i czułem się rozpalony.

12042836_1627397990857893_7044937743247653991_n
Rozpoczęło się pechowo czyli od informacji ,że blender z którym mieliśmy przygotowywać najważniejsze posiłki czyli szejki przestał działać. W początkowym planie szejka z mleka ryżowego, bananów, miodu, truskawek i płatków owsianych miałem przyjmować co ok. 1,5 h. A pomiędzy napój izotoniczny i żele.

11206038_1627398524191173_6979631144324301887_n
Plan był prosty: 20 min izo ; 40 min żel ; 60 min izo ; 80 min żel ; 100 min szejk i tak w kółko. Najbardziej kaloryczny miał być szejk. Niestety brak blendera wykluczył tą opcję. O godzinie 2:30 spotkaliśmy się w porcie w Dover z naszym pilotem Eddiem Spellingiem i jego załogą i popłynęliśmy łodzią w kierunku Shakespeare Beach gdzie odbywał się start. Podroż zajęła ok 30 minut. W tym czasie przygotowywaliśmy się do przeprawy. Rozpoczęliśmy od oklejenia mojej głowy szarą taśma „Power
tape” aby czepek w którym płynąłem lepiej się trzymał i nie spadał
z głowy. Następnie włożyłem zatyczki do uszu po to aby mój
organizm utrzymywał jak najwięcej ciepła. Jak wszyscy wiemy najwięcej ciepła ucieka właśnie przez głowę. Dodatkowo zostałem nasmarowany ok.700 g mieszanką lanoliny i wazeliny, która miała zapobiec obtarciom i również ta mieszanka miała mi pomóc w walce z zimną wodą. Dzięki pomocy Panu Romanowi Karbownikowi wiedzieliśmy ,że jesteśmy dobrze przygotowani pod względem zaplecza sprzętowego, niestety pewnych rzeczy
nie można przewidzieć. Jak wcześniej wspominałem startowałem w
ciemności dlatego powinienem mieć dwa światełka. Jedno na głowie- miałem silikonowa lampkę do roweru a drugie przyczepione do kąpielówek- light stick. Niestety na łodzi wszystko nagle przestało działać.. Całe szczęście, pilot miał zapasowe light sticki i dopuszczono mnie do startu.

12006151_1627398400857852_6187071847577366536_n
Wiedziałem ,że byłem doskonale przygotowany fizycznie i psychicznie. Bardzo często rozmyślałem i marzyłem o tym aby poprawić Rekord Świata w przepłynięciu przez Kanał La Manche. Dlatego postawiłem wszystko na jedną kartę i od początku ruszyłem dość mocno. Pierwszą przeszkodą jaką napotkałem na swojej drodze była ciemność. Nigdy nie pływałem po ciemku i trochę mnie to przerażało. Nie chciałem żeby coś mnie dotykało w trakcie płynięcia jak nawet nie będę tego widział. Całe szczęście moja załoga od początku świeciła na mnie latarką i udało nam się wytrwać 2,5 godziny do wschodu słońca. Nie spodziewałem się również, że parzące meduzy będą takim problemem. Muszę przyznać, że po pierwszym poparzeniu pobudziłem się, nastąpił przypływ adrenaliny. Niestety po drodze zrobiły to jakieś 200 razy i tylko modliłem się, aby już ich nie było . Parzyły mnie wszędzie, po twarzy, szyi, klatce piersiowej a nawet w język…
W połowie dystansu dowiedziałem się ,że płynę w tempie na czas w okolicy 6 godzin i 50 minut czyli Rekord Świata. Ucieszyła mnie ta informacja i zmotywowała do dalszej pracy. W drugiej połowie zaczęło doskwierać mi zimno. Bardzo chciałem wytrwać cały wyścig bez okazywania słabości.

12006117_1627399150857777_8405828380714399082_n
Przełamywałem wiele kryzysów w mojej głowie a moja załoga nawet o tym nie wiedziała. Stwierdziłem ,że jak już pęknę to na dobre i od razu wyjdę na łódź. Ten moment nastąpił kiedy miałem już za sobą 5 godzin i 40 minut wysiłku. Było mi bardzo, bardzo zimno. Zaczęły łapać mnie skurcze z zimna. Największy problem miałem z biodrami, nogami i plecami. Musiałem się zatrzymać i rozciągnąć te mięśnie. Z zimna drętwiały mi dłonie i przechodziły mnie dreszcze. Wtedy coś we mnie pękło.. Pojawiły się łzy i ogromny strach, że jednak nie dam rady.. chciałem wyjść z wody. To był przełomowy moment . Ja się poddałem a moja załoga zaczęła walczyć. Od razu dostałem bardzo ciepłego izostara. Następnie, banana, brzoskwinie z puszki, gorącą czekoladę, a to wszystko w ciągu 10 minut. Poczułem się lepiej i wróciła pewność siebie. Niestety nie trwało to długo. Po kolejnych 10 minutach sytuacja się powtórzyła. Bardzo szybko traciłem ciepło i zaczynałem się trząść i znowu łapały mnie skurcze z zimna. Historia ciągnęła się przez 3 kolejne godziny…

12019808_1627399070857785_1847051167053627824_n
Moja załoga motywowała mnie jak mogła. Ciągle pisali mi kartki ,że jestem mistrzem i dam radę. Krzyczeli, dopingowali. Kłamali ,że mam już niedaleko do końca a w rzeczywistości było to kilkanaście kilometrów. Widząc to wszystko płynąłem dalej jednak w głowie miałem tylko jedną myśl: „ Gdybyście wiedzieli jak ja się teraz czuję. ..”. Wiedziałem ,że nie mogę im tego zrobić i się poddać. Dlatego nastawiłem się psychicznie na to ,że może mi się coś stać i stracę przytomność. Wiedziałem też ,że gdyby była potrzeba to po mnie wskoczą i uratują.

12038565_1627399274191098_1271079098078257882_n
Płynąc celowo nie podnosiłem głowy i nie patrzyłem przed siebie bo bałem się ,że nie zobaczę brzegu a to zabiło by moją psychikę. Nawigowałem tylko na łódź ,która płynęła koło mnie. W pewnym momencie wynurzyłem głowę i zobaczyłem w oddali brzeg Francji. Wiedziałem ,że mam jeszcze kilka kilometrów.

12011126_1627399337524425_7653915846826736767_n
Wbrew pozorom nie zmotywowało mnie to i dalej byłem skory do wyjścia. Podobno mój wzrok był błagalny i prosił o wyjście. Nawet nie musiałem nic mówić. W końcówce prąd był tak silny ,że wydawało mi się ,że stoję w miejscu. Zatrzymałem się i zapytałem czy w ogóle się ruszam, zastanawiałem się czy to ma sens. Przypominałem sobie historie pływaków ,którzy potrafili płynąć kilka godzin w miejscu ze względu na bardzo silny prąd. Myślałem , że mnie też to spotkało a ja już miałem dość zimnej wody i nie chciałem tam spędzać ani sekundy dłużej. Walczyłem dalej i pomału zbliżałem się do brzegu. W końcu zobaczyłem kartkę ,że mam jeszcze 500m do mety. Z początku nie mogłem w to uwierzyć. Podniosłem głowę i rzeczywiście brzeg był bardzo wyraźny. Łódź musiała zatrzymać się w tym miejscu a ponton doprowadził mnie do samego brzegu. Zacząłem się wtedy zastanawiać czy uda mi się wstać o własnych siłach i w ten sposób zaliczę próbę. Wyścig zakończyłem na wielkich kamieniach. Udało mi się na jednym stanąć, podniosłem ręce do góry i poczułem ulgę. Udało się ! Od razu pomyślałem ,że nigdy więcej tego nie zrobię i nie chce więcej tego przeżywać.

12049629_1627399447524414_5053679511758672904_n
Kiedy wracałem na pontonie w kierunku łodzi czułem lekką porażkę , że poddałem się tyle razy. Wiem ,że zrobiłem to tylko dzięki Emilce, Damianowi, Rajmundowi i Danielowi którzy płynęli obok mnie na łódce i wspierali w trakcie. Bez nich nigdy bym nie dopłynął na drugą stronę. Na łodzi również panowały wielkie emocje. Kiedy stanąłem na kamieniach we Francji wszyscy się popłakali. Ciężko jest mi to opisać słowami .. aby to zrozumieć trzeba to przeżyć.

11220149_1627399697524389_5612914638330472439_n
Okazało się ,że prąd był tak silny ,że zniosło mnie strasznie na wschód i nadrobiłem 7 kilometrów. Ostatecznie przepłynąłem 41 kilometrów w 8 godzin i 48 minut. Średnia na każde 100 m wyszła mi 1:17. Wiedziałem ,że o Rekordzie Świata nie było mowy jednak bardzo się cieszę ,że udało mi się tego dokonać. Teraz widzę ile organizm jest w stanie znieść i ile razy można przesuwać własne granice.
12042775_1626125547651804_679905766067321884_n
Bez wsparcia poniżej wymienionych osób projekt „Wpław przez
Kanał la Manche” nigdy nie zostałby zrealizowany:

Fundacja Mistral a dokładnie rodzina Państwa Wiater, która wspierała mnie od początku mojej przygody z pływaniem długodystansowym. Gdyby nie wsparcie z ich strony to skończyłbym trenować dokładnie 2 lata temu.
Firma Beko, która najbardziej zaangażowała się w projekt wpław przez kanał La Manche a przede wszystkim podziękowania dla prezesa Macieja Mienika.
Toyota Bielany i prezes Pan Aleksander Kopestyński.
Osoby, które dołożyły mniejszą lub większą cegiełkę na portalu Polakpotrafi.pl

Moja dziewczyna Emilka, która przechodzi przez wszystko ze mną na co dzień i zawsze wspiera mnie w ciężkich chwilach.
V-ce Burmistrz Bielan Pan Grzegorz Pietruczuk.
Damian Rychlica za pomoc w ułożeniu planu treningowego.
Firma Agisko za wsparcie w suplementacji.
Ratownikom z Lindego i Inflanckiej – nawet chwila rozmowy przed wejściem do wody urozmaicała mój monotonny trening.
Wszystkim osobom za motywujące smsy, komentarze i wiadomości- dziękuję, że byliście ze mną.
Panu Romanowi Karbownikowi za podzielenie się swoim cennym doświadczeniem, wsparcie mentalne i nieocenioną pomoc w zaplanowaniu całej wyprawy.
Sławkowi Kłuźniakowi za zaangażowanie i wsparcie marketingowe.
Arturowi Szpilce za pomoc w nagłośnieniu projektu na portalu polakpotrafi.pl.

12027605_1626125764318449_3252281479196984962_n
Nie ukrywam ,że gdyby nie załoga w składzie Emilka, Damian, Rajmund,Daniel, która płynęło obok mnie na łodzi asekuracyjnej to nigdy nie dopłynąłbym do końca.

Autorem zdjęć jest mistrz fotografii Rajmund Nafalski/ nafalski.pl

WSZYSTKIM SERDECZNIE DZIĘKUJĘ !!

To enjoy life to the fullest it is substantial to be healthy. How can remedies help up? To order remedies online from a reputable web-site is safe. There are hundreds of safe internet pharmacies that will offer legitimate discounts. Variant drugs are used to treat respiratory infections, other ones to resolve other diseases. Fairly, you have to check with your pharmacist to see whether one of these drugs is a safe choice for you. Many individuals think about Cialis Commercials. Perhaps you know about Cialis Commercial Many think the efficacy of Cialis is well documented. Sexual health dysfunction can ordinarily indicate health problems elsewhere. Sometimes men who take recreational drugs like cocaine find it inconvenient to maintain an erection and turn to erectile disfunction remedies for a temporary solution. One way to resolve sexual malfunction is to make some ordinary lifestyle changes, another is therapy. Counseling may be valuable. Sometimes medicinal conditions or other medications may interact with Cialis. Throw away any treatment that is no longer needed. For instance the liquid medicines ideally must be kept in the refrigerator, but also may be stored at room temperature.

Komentarze

Autor