Jogging po plaży – boso czy w butach?

Wyobraź sobie taką scenę: lato, plaża, szum fal i krzyk mew, na niebie spektakl tworzony przez zachodzące słońce. Biegniesz wzdłuż morza, orzeźwiająca bryza owiewa Twoją twarz, pod stopami czujesz przyjemnie ciepły piasek… Bajka, prawda? Jogging po plaży to ten rodzaj treningu, którego choć raz w życiu powinien spróbować każdy biegacz. Pozostaje tylko jedno pytanie: boso czy w butach?

Bieganie naturalne, czyli powrót do korzeni

Bieganie bez butów, zwane naturalnym lub minimalistycznym, zrobiło w ostatnich latach zawrotną karierę. Zaczęło się od książki Christopera MacDougalla „Urodzeni biegacze”, która opowiada o meksykańskim plemieniu Tarahumara. Plemię to nazywane jest też Rarámuri, czyli „biegający ludzie”, dlatego że wciąż uprawia tzw. polowania uporczywe – ściganie zwierzyny aż do jej wyczerpania. Oczywiście członkowie rodu Tarahumara nie biegają w najnowszych adidasach czy nike’ach, a w prostych sandałach własnej produkcji, co w niczym im nie przeszkadza. MacDougall twierdzi, że w tych właśnie „laczkach” mogliby bez trudu dotrzymać kroku najlepszym na świecie lekkoatletom.

Zainteresowanie bieganiem naturalnym szybko wykorzystały wielkie koncerny sportowe, wypuszczając na rynek buty minimalistyczne, niemal całkowicie pozbawione amortyzacji (skrajne wersje przypominają pięciopalczaste skarpetki). Zwolennicy tej formy treningu przekonują, że jesteśmy stworzeni do biegania, i to boso. Natura wyposażyła nas we wszystkie potrzebne do tego mechanizmy: ścięgno Achillesa, rozbudowany mięsień pośladkowy, więzadło karkowe, a przede wszystkim w wygięty łuk stopy, który działa jak najlepszy amortyzator. O ile oczywiście biega się prawidłowo – lądując na śródstopiu.

Buty biegowe wymuszają na nas inną technikę biegu – tzw. bieg z pięty. Gruba pianka pod tylną częścią podeszwy sprawia, że krok automatycznie staje się dłuższy i kończy się lądowaniem na pięcie. Powoduje to, że w momencie, w którym stopa spotyka się z podłożem, kolano jest wyprostowane i w konsekwencji narażone na ogromne przeciążenia.

Bieganie boso jest jak powrót do natury. Sprawia, że ciało przypomina sobie, w jaki sposób należy się poruszać, i działa niczym idealnie naoliwiona maszyna. Oczywiście nikt nie próbuje biegać bez butów po asfalcie czy chodniku. Co innego po trawie. Albo po piasku!

bieganie nad morzem

Boso po piasku – trenerzy nie mówią „nie”

Jeśli wybierasz się na urlop nad morzem, a jednocześnie nie planujesz urlopu od treningów, spróbuj biegania po plaży boso. Zastrzeżenie jest jedno: na króciutki dystans.

Plaża to, wbrew pozorom, wymagający teren. Uciekający spod stóp sypki piasek zmusza mięśnie do wzmożonej pracy – zwłaszcza te, które podczas biegania po asfalcie są aktywizowane w zdecydowanie mniejszym stopniu. Należą do nich mięśnie poprzeczne i podłużne stóp, podudzia czy stabilizujące staw skokowy. Bieganie po plaży jest więc świetnym treningiem do budowania siły mięśniowej – i to bez obciążania stawów, bo piaszczyste podłoże działa jak naturalna amortyzacja.

Jogging po plaży to też sposób na… masaż! Drobinki piasku działają jak masażer, i to kojący dla całego ciała. Na podeszwach stóp znajduje się około 7 tysięcy zakończeń nerwowych, więc istnieje spora szansa, że po przebieżce brzegiem morza poczujesz się maksymalnie rozluźniony. Wszystko dzięki temu, że taki masaż skutecznie poprawia krążenie krwi i ukrwienie tkanek. Bieg w pobliżu morza (zwłaszcza po burzy!) to też świetna okazja do tego, aby złapać większe ilości jodu.

Bieganie boso po plaży – tak, ale z umiarem

Bieganie boso po plaży ma też swoją ciemną stronę. Przede wszystkim wiąże się z ryzykiem skaleczenia o odłamki szkła, przyniesione przez morze albo pozostawione przez plażowiczów, ostre kamienie, muszelki czy patyczki. Bezpośredni kontakt z piaskiem zwiększa też prawdopodobieństwo zakażenia mikroorganizmami, które w nim bytują.

Szorstki piasek może też mocno poobcierać stopy, zwłaszcza w strefie śródstopia, gdzie skóra jest delikatniejsza, nieprzyzwyczajona do kontaktu z podłożem. Właśnie z tego powodu z bieganiem boso po plaży nie należy przesadzać. Najlepiej potraktować je jako urozmaicenie – pod koniec treningu zdjąć buty i pozwolić, aby morska woda i piasek wymasowały stopy. Rozluźnienie po wysiłku gwarantowane!

buty bieganie piasek

Jakie buty do biegania po plaży?

Producenci sprzętu sportowego nie stworzyli jeszcze specjalnych butów do joggingu po plaży. Na piasku sprawdzi się każdy model biegowy – ważne, aby był lekki, przewiewny i z elastyczną, raczej płaską podeszwą. Piaszczyste podłoże nie obciąża stawów w tak dużym stopniu, jak na przykład asfaltowe, więc zaawansowane systemy amortyzujące są zbędne.

Wybierając się na jogging brzegiem morza, pamiętaj o wysokich skarpetkach, nakryciu głowy, okularach przeciwsłonecznych, kremie z filtrem i butelce z wodą. Dobrze zaplanuj porę treningu – najlepiej wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. W ciągu dnia nad morzem będzie pełno plażowiczów, a lawirowanie między parawanami, bawiącymi się dziećmi i sprzedawcami prażonej kukurydzy szybko stanie się irytujące.

Bieganie po plaży, zwłaszcza boso, ma w sobie coś przyciągającego i odrobinę romantycznego. Trening w tak pięknych okolicznościach przyrody jest zdecydowanie przyjemniejszy niż trucht po ciasnych, miejskich uliczkach. Potrafi jednak dać w kość – dawkuj go sobie z umiarem, traktując jako urozmaicenie typowej aktywności, nie jej podstawę.

Więcej wskazówek dotyczących aktywnego trybu życia znajdziesz na blog.fitanu.com.

Źródło zdjęć: shutterstock.com

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWygodna dieta

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here